poniedziałek, 25 marca 2013

Still on Mars...albo nawet jeszcze dalej

Znów się jaram Hellboy'em Mignoli, dzięki czemu powstało coś takiego, wreszcie jest tło(!) wreszcie nie kombinowane tylko pokolorowane najlepiej jak umiałam...odkryłam w sobie nową miłość, a mianowicie do różnych odcieni szarości. Trzeba zakupić jeszcze kilka ciepłych i zimnym odcieni szarego! Jest plan, jest jeszcze kilka pomysłów, oby jak najszybciej spłynęły na papier i mi nie uciekły!;)

Przedstawiam Wam wszestkim i cełemu internetowi "blizzard" 
Endżoj! ;D


Choroba ostatnio mnie złapała, coś paskudnego się przyplątało. W głowie nie lepiej, też jakieś paskudztwo. Chodzę śćpana własnymi myślami. W słuchawkach bardzo psychodeliczne dźwięki, które zamiast rozpraszać myśli skupiają je dookoła zmartwień, niepewności, rozczarowań i nadziei, które o dziwo nadal mam...eh. Still on Mars...albo nawet jeszcze dalej.


meduza.


1 komentarz:

  1. wychodzi na to, że to wiosenny obrazek :) podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń